Poświęcenie nowych figur bożonarodzeniowej szopki stało się pretekstem do wspólnej modlitwy o pokój, wolność i jedność Polaków, Białorusinów oraz Ukraińców.
Szopka na Placu Trzech Krzyży to dzieło rzeźbiarki Faustyny Makaruk, absolwentki warszawskiej ASP, która stworzyła figury naturalnej wielkości. W centralnym punkcie znajduje się Święta Rodzina: Dzieciątko Jezus trzyma św. Józef. Modelem dla Dzieciątka było nowo narodzone dziecko autorki.
Wśród figur umieszczono także postać ks. Jakuba Falkowskiego, pierwszego proboszcza parafii i założyciela Instytutu Głuchoniemych. Jest to jedyna w Polsce rzeźba przedstawiająca tego kapłana wypowiadającego imię „Jezus” w języku migowym.
Po Mszy św. nastąpiło uroczyste poświęcenie nowych figur Trzech Króli, które dołączyły do budowanej od kilku lat bożonarodzeniowej szopki. Trzej Mędrcy uosabiają trzy konkretne narody: polski, białoruski oraz ukraiński. Każdy z nich ma symbol innego kraju: orła, herb Pogoni i trójząb.
Mszę św. odprawił duszpasterz Białorusinów, s. Wiaczesław Barok. Przy ołtarzu stanęli także bazylianin o. Piotr Kuszka oraz ks. Mirosław Jaworski, proboszcz parafii św. Aleksandra.
– Stajemy dziś na tym historycznym placu, aby pokłonić się Dzieciątku. Nie robimy tego sami. W tym roku do naszej szopki przybyli wyjątkowi goście” – Mędrcy reprezentujący nasze trzy narody: polski, ukraiński i białoruski – powiedział ks. Jaworski.
W homilii proboszcz parafii przy placu Trzech Krzyży skoncentrował się na motywie Chrystusa jako światła, mądrości oraz fundamentu jedności dla trzech narodów.
– Chrystus jest światłością, która oświeca nasze życie i daje moc. Otwieramy się na przyjście Słowa odwiecznego, wtedy kiedy otwieramy się na miłość. Jeżeli w ludziach mieszka nienawiść, to zamykamy się na światłość. Miłość jest tym, co człowieka zbliża do Boga i jest jedyną tak naprawdę drogą do Niego. Dzisiaj gromadzą się tu trzy narody: białoruski, polski i ukraiński, ażeby prosić Boga Wszechmogącego za nasze narody, aby otwarły się na światło – podkreślił ks. Jaworski.
Porównał wojsko ukraińskie do biblijnego wojska Gedeona, które stawia opór przeważającym siłom dzięki wewnętrznej sile otrzymanej od Pana. Cytując Adama Asnyka, proboszcz przypomniał, że „póki w narodzie myśl swobody żyje […] ani go przemoc żadna nie zabije”.
– Jesteśmy jakoś ze sobą spowinowaceni, ale jak to bywa między braćmi czy sąsiadami, pojawiały się i były rozmaite problemy, niepokoje, kłótnie, a nawet i dramaty. My chcemy dzisiaj Pana Boga za to przepraszać i prosić o jedność, bo to jest racja stanu dla każdego z nas. Prosimy dzisiaj o siłę ducha dla naszych narodów, byśmy się oparli przemocy, byśmy wytrwali – dodał ks. Jaworski.
Proboszcz wspomniał o kryzysach dotykających trzy narody, w tym o kryzysie demograficznym (szczególnie w Polsce) oraz rozwijającym się hedonizmie. Proces powstawania rzeźb określił „cudem”, podkreślając heroizm artystki, która tworzyła te dzieła, opiekując się jednocześnie trójką małych dzieci.
– To, co jednoczyło tych Trzech Mędrców czy Królów – postaci w Ewangelii opisanych bardzo oszczędnie – pozostaje dla nas symbolem. Nie wiemy dokładnie, kim byli ani skąd przyszli, ale wiemy, że zjednoczył ich Chrystus; że przyszli do Chrystusa, aby oddać Mu pokłon. Być może dopiero tam, w drodze, odnaleźli tę własną wspólnotę i wspólną drogę do Jezusa. Dziękuję księdzu proboszczowi za tę przepiękną inicjatywę postawienia figurek w szopce w kontekście pokłonu Trzech Króli, które stają się uosobieniem trzech naszych narodów – powiedział, odmawiając modlitwę błogosławieństwa o. Piotr Kuszka, bazylianin z grekokatolickiej parafii przy ul. Miodowej.
Wydarzenie przyciągnęło licznych wiernych z Białorusi, dla których warszawska parafia stała się bezpiecznym azylem w obliczu represji w ojczyźnie. Wśród nich był Witold Siwczyk, dziennikarz telewizji Biełsat i doktorant UKSW, który do Polski wyemigrował 13 lat temu. W uroczystości uczestniczyła także jego żona Olga z córeczką Eufrozyną oraz mama Hanna, która z powodu represji także musiała wyjechać z Białorusi.
– Po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 roku mój kraj zalała fala niespotykanych dotąd protestów, w których uczestniczyło niemal milion osób, co wywołało brutalną reakcję reżimu i zmusiło setki tysięcy moich rodaków do ucieczki. Polska stała się nowym domem dla ogromnej grupy Białorusinów, w tym dla moich rodziców, którzy musieli szukać tu schronienia jako uchodźcy, za co czułem głęboką wdzięczność wobec polskiego państwa i narodu – powiedział Witold Siwczyk. – Osobiście doświadczałem dramatu moich przyjaciół, którzy za zwykłą aktywność w mediach społecznościowych otrzymywali surowe, stalinowskie wyroki i trafiali do łagrów. Także moja sytuacja po 2020 roku stała się niezwykle trudna, gdyż ze względu na pracę dziennikarską trafiłem na rosyjskie i białoruskie listy osób niepożądanych, co ostatecznie zamknęło mi drogę powrotną do ojczyzny.
Przywołując losy księdza Wiaczesława Baroka, który po aresztowaniu za działalność w internecie musiał szukać azylu w Warszawie, Siwczyk opowiedział o symbolicznym i bolesnym dla wiernych zamknięciu w 2022 roku świątyni w samym centrum Mińska pod wezwaniem św. Szymona i św. Heleny. Zwrócił też uwagę, że białoruskie służby próbowały wywierać naciski na hierarchię kościelną, aby kneblować usta duchownym nawet poza granicami Białorusi.
Duszpasterstwo Białorusinów przy parafii św. Aleksandra pełni rolę kluczowego centrum integracji dla ogromnej diaspory, liczącej w Polsce ponad 200 tysięcy pracujących osób. Oprócz Mszy Świętych w języku ojczystym mogą oni korzystać z punktu charytatywnego oraz inicjatyw kulturalnych, takich jak kluby językowe czy koncerty. Wspólnota prowadzona przez ks. Wiaczesława Baroka stała się miejscem spotkań nie tylko dla katolików, ale dla wszystkich Białorusinów szukających wsparcia i kontaktu z kulturą.
Źródło:
Tomasz Gołąb – GOŚĆ NIEDZIELNY
https://warszawa.gosc.pl/doc/9549076.Trzy-narody-jedna-modlitwa



















