Parafia św. Aleksandra na pl Trzech Krzyży rozpocznie 2 września o godz. 19:00 przygotowanie do sakramentu bierzmowania dla osób dorosłych, które ukończyły 20 rok życia. Spotkania przygotowujące odbywać się będą w sposób stacjonarny w środy o godzinie 19.00. Kurs kończy się przyjęciem sakramentu bierzmowania w naszej parafii zaraz po skończeniu sesji w październiku. Spotkania będą odbywać się w kościele dolnym. Na pierwsze spotkanie prosimy przynieść odpis aktu chrztu oraz skierowanie na udział w kursie, jeśli osoba jest spoza naszej parafii.
Zgłoszenia przyjmujemy telefonicznie w godzinach pracy kancelarii parafialnej: poniedziałki, środy i piątki w godz. 10:00 – 12:00 oraz 16:30 – 18:30, tel. 22 628 53 35 oraz mailowo: kancelaria@swaleksander.pl
Można się także zgłosić w dniu rozpoczęcia kursu 2 września.
„Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu” – tak rozpoczynają swój opis Zesłania Ducha Świętego w Wieczerniku Dzieje Apostolskie.
„Byli zebrani wszyscy razem na tym samym miejscu” – podobnie jak my w tej chwili i w tym warszawskim wieczerniku na Placu trzech Krzyży. W tym prostym zdaniu kryje się ważne dla nas przesłanie. Chodzi o to, abyśmy nie byli tylko „chodzącymi do kościoła” lecz, abyśmy przeżywali nasze bycie Kościołem jako wspólnota braci i sióstr, których łączy miłość. Chodzi o to, abyśmy byli rzeczywiście „razem”. Bo można też przyjść z jakiejś niedzielnej tradycji i czuć się tutaj obco i patrzeć na innych, jak na obcych.
Wspólnota to zupełnie inne zgromadzenie niż ludzi w teatrze, albo kinie, gdzie wszyscy też zebrali się na tym samym miejscu, zasiedli w fotelach przed sceną, albo dużym ekranem, ale dla siebie nawzajem pozostają bez żadnych więzi i nic dla siebie nie znaczą. W Jerozolimskim Wieczerniku wszyscy zebrali się jak jedna rodzina, jak bracia i siostry, jak ludzie, którzy się kochają. Zebrali się na modlitwie, a zatem wokół Boga.
Zebrać się „na tym samym miejscu” nie jest wielkim wyczynem. Chodzi jednak o to, abyśmy znaleźli się na tym samym miejscu duchem. A to już jest wielki wyczyn. Bo można być gdzieś obecnym ciałem, a duchem i myślami być zupełnie gdzie indziej. Będziemy wszyscy duchem razem „na tym samym miejscu”, gdy skupimy nasze myśli na uwielbianiu Boga, tak jak pierwsi chrześcijanie.
A dalej Dzieje Apostolskie mówią tak: „Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął jeden.”
Wiatr i ogień – symbole Ducha Świętego. Wiatr, którego się nie widzi, ale się go czuje. Wiatr to ruch, to dynamika. Nie istnieje wiatr, który stoi w miejscu. I właśnie takim ma być każdy chrześcijanin, który przyjął dar Ducha Świętego w Sakramencie Bierzmowania. Jego wiara ma być dynamiczna, ma się rozwijać i przynosić konkretne owoce. Ma być budowniczym Królestwa Bożego wokół siebie, w swoim środowisku, na swoim życiowym podwórku.
Z kolei ogień to źródło światła i ciepła. Nie ma ognia, który jest mrokiem, albo takiego, który jest zimny, albo letni. Ogień jest gorący i zawsze daje jakieś światło. I takim też ma być chrześcijanin. Zgodnie ze słowami Boga z Apokalipsy: „bo jeśli będziesz letni to wyrzucę cię ze swoich ust”.
Wiatr i ogień. I właśnie taki jest Duch Święty. Nie widzimy go, ale każdy, kto zaprasza Go do swego życia, czuje jego działanie, czuje Jego natchnienia, a On pozwala w jasnym świetle widzieć rzeczywistość i daje odczuć ogień miłości Boga. Dzięki Niemu czujemy się kochani i potrafimy kochać, bo Duch Święty to właśnie jest Miłość. Teologia dogmatyczna powie, że Duch Święty to Miłość Osobowa – Trzecia Osoba Trójcy Przenajświętszej.
Wydarzenie Zesłania Ducha Świętego uobecniamy za każdym razem w Sakramencie Bierzmowania. To sakrament, który wraz z Chrztem i Eucharystią nazywane są sakramentami wtajemniczenia Chrześcijańskiego. Od samego początku Kościół Apostolski miał świadomość tego, że samo przyjęcie Chrztu nie wystarczy, aby w pełni należeć do Chrystusa i do wspólnoty Kościoła. Dlatego na ochrzczonych w Samarii Apostołowie Piotr i Jan wkładali ręce, „a oni otrzymywali Ducha Świętego”. Podobnie czynił św. Paweł w Efezie: „Kiedy włożył na nich ręce, Duch Święty zstąpił na nich”.
Bo jak w porządku życia biologicznego człowiek najpierw się rodzi, a potem wzrasta, tak i w porządku łaski Bożej, życie rodzi się w duszy przez chrzest, ale potem musi wzrastać i rozwijać się. A temu służy właśnie Sakrament Bierzmowania.
„I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.” A to był już niezwykły cud. Zeczeli mówić w różnych obcych językach. Bez lingwistycznych kursów, bez nauki gramatyki, bez ćwiczeń z konwersacji. Rozumieli ich Partowie i Medowie, Elamici i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i Libii, przybysze z Rzymu, Żydzi, Kreteńczycy i Arabowie.
Ktoś powie, że dziś już takich cudów przy Bierzmowaniu nie ma. I rzeczywiście o takich nie słyszymy. Ale musimy pamiętać o tym, że to był cud potrzebny w tamtym momencie, bo zadaniem które spoczęło na Apostołach, było wyjście do wszystkich ludów i narodów, by ogłosić im radość Ewangelii. Dziś Kościół mówi już wszystkimi językami świata. I po chińsku i po arabsku, i po hiszpańsku i po polsku, a nawet w narzeczach i dialektach afrykańskich. Mówi we wszystkich językach świata, bo tworzą go ludzie ze wszystkich kontynentów na całym globie.
Zesłanie Ducha Świętego było jednak właśnie po to, aby wyjść i głosić radość Ewangelii wszystkim, nawet tym, z którymi trudno znaleźć wspólny język. A zatem jako chrześcijanie powinniśmy prosić Ducha Świętego, by udzielił nam dzisiaj zdolności posługiwania się językiem zgody, językiem miłości, mową budującą, a nie niszczącą, językiem pokoju, a nie językiem nienawiści. Powinniśmy prosić Ducha Świętego także o łaskę znalezienia takiego języka, by porozumieć się z ludźmi obojętnymi na Boga i dar zbawienia, by dotrzeć do zagubionych lub nie znających Jezusa lub mających zafałszowany Jego obraz.
Dzieje Apostolskie mówią, że Apostołowie z Wieczernika wyszli do zgromadzonych na zewnątrz i „zaczęli głosić wielkie dzieła Boże”. A zatem głosili Dobrą Nowinę – Ewangelię. I właśnie po to było Zesłanie Ducha Świętego. Ewangelia św. Jana przypomina nam o tym. Zmartwychwstały Jezus ukazuje się Apostołom zamkniętym w wieczerniku i mówi do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego!”
Dziś posyła nas. Każdy chrześcijanin, który przyjął Znamię Daru Ducha Świętego w sakramencie Bierzmowania jest posłanym. Duch Święty, jako więź Miłości gromadzi wszystkich w jedno, aby umocnić swoją mocą, abyśmy ostatecznie wyszli z zamknięcia, wyszli z bezradności i lęku, lub ze strefy własnego komfortu, byśmy wyszli i głosili Chrystusa wszystkim bez wyjątku, jako jedynej Prawdy, jako jedynej Drogi i jako jedynego Życia!
Apostołowie rozeszli się we wszystkich możliwych kierunkach ziemi, nie byli już zebrani razem na tym samym miejscu w sensie geograficznym. Byli jednak zebrani na tym samym miejscu duchem, bo spajała ich w jedno miłość Ducha Świętego, miłość do Chrystusa Zmartwychwstałego. To Duch Święty, czyli Miłość łączy nas wszystkich w jedno. Dlatego wydarzenie w Dniu Pięćdziesiątnicy jest jednym z najważniejszych momentów powstania wspólnoty Kościoła.
Apostołowie sprawowali ten sakrament poprzez żarliwą modlitwę o dar Ducha Świętego dla przyjmujących i gest włożenia rąk na ich głowę. Włożenie rąk było i jest gestem przekazania władzy i ustanowienia kogoś apostołem, czyli głosicielem Jezusa i Jego Ewangelii. Bo Kościół jest ze swej natury misyjny. A zatem i każdy, kto ten kościół tworzy ma być misjonarzem.
Sam Jezus dopiero po zstąpieniu na Niego Ducha Świętego w czasie chrztu w Jordanie rozpoczął swoją misję nauczania o Królestwie Bożym. „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł Dobrą Nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie”. Kluczowym jest zatem, aby przyjmować ten sakrament ze świadomością tego zadania, a jeszcze bardziej, z pragnieniem tej misji.
Dzisiaj udziela się tego sakramentu każdemu, kto o niego prosi. I większość chrześcijan było bierzmowanych. Ale czy rzeczywiście wszyscy oni są misjonarzami? Czy wszyscy głoszą choćby wokół siebie, w swoich środowiskach Ewangelię?
Biskup udzielając tego Sakramentu kładzie dłoń na głowie przyjmującego sakrament i równocześnie kreśli na jego czole krzyż olejem krzyżma świętego. Wypowiada wtedy nowe, przybrane przez kandydata imię, oraz słowa: „Przyjmij znamię daru Ducha Świętego”, na które bierzmowany odpowiada jednym słowem: Amen. I to jest właśnie ten moment, przyjęcia Sakramentu. Bardzo prosty znak, a jakże głęboka treść!
Tak jak nowe imię, które otrzymuje się na Chrzcie Świętym, mówi o tym, że stajemy się nowym człowiekiem, zaczynamy jakby nowe życie, zaczynamy od nowa, tak w sakramencie bierzmowania przyjęcie nowego imienia mówi o tym, że przyjmujemy od tej chwili nową misję, nowe zadanie, a wzorem i przewodnikiem będzie święty, lub święta, którego wybrałem sobie za patrona. A zatem nie chodzi o wybór ładnego imienia, lecz o wybór świętego, którego życie mnie zachwyca, który sprawia, że chciałbym żyć, jak on. Dlatego chcę go naśladować, chcę nim się inspirować na swojej życiowej drodze.
Znak krzyża nakreślony na czole też posiada głęboką treść. Bo krzyż jest po pierwsze znakiem największej miłości. Nakreślony na czole mówi nam, że mamy zawsze pamiętać o tym, że Jezus oddał za nas swoje życie dlatego, bo nas kocha. Po drugie, mówi się czasem, że ktoś ma coś wypisane na czole. To oznacza, że nie jest w stanie czegoś ukryć, że coś jest widoczne, rzucające się w oczy. Przyjąć zatem znak krzyża na czoło to jak wywiesić sztandar, aby wszyscy widzieli. Zobaczcie! Moim Panem Jest Jezus Chrystus! Moją życiową polityką jest Miłość!
A zostajemy w tym zadaniu wsparci poprzez dary Ducha Świętego: mądrości, rozumu, rady, umiejętności, męstwa, pobożności i bojaźni Bożej. Ale czy rzeczywiście tak jest, że od samego przyjęcia tego sakramentu przybywa nam mądrości i rozumu? Czy stajemy się od razu odważniejsi i bardziej pobożni?
Siedem darów Ducha Świętego to wyposażenie, jakie otrzymujemy w celu naszego wzrastania w wierze i w prowadzeniu zadania bycia misjonarzem. Są to Dary Ducha Świętego, ale one domagają się niejako aktywacji z naszej strony. To trochę tak, jak z zakupem telefonu, czy komputera. Nie wystarczy tylko je kupić. Trzeba je też włączyć, aktywować, używać zgodnie z przeznaczeniem i ciągle dbać o to, by bateria była naładowana.
W przypadku darów Ducha Świętego one potrzebują ciągłej modlitwy, która aktywuje, aktualizacji poprzez czytanie Słowa Bożego oraz ładowania baterii przez karmienie się Najświętszym Sakramentem. Wszystkie te dary are składnikami nowego człowieka, który nie jest już tylko pod władzą tego, co cielesne, ale żyje pod wpływem Ducha. Człowiek zrodzony z Ducha Świętego to człowiek mądry, rozumny, umiejętny, pobożny i mężny.
Przyjęcie Sakramentu Bierzmowania jest jak umieszczenie drożdży w dzieży. One łączą wszystkie składniki w jedną całość i powodują wzrost. I tak też się dzieje w życiu duchowym. Prawdziwy wzrost polega na rosnącej w nas miłości Ducha Świętego. Ten, kto kieruje się w życiu nadrzędną wartością, którą jest miłość, staje się naprawdę mądrym, rozumnym, mężnym, pobożnym i umiejętnym.
Czy już takimi jesteśmy? Można to poznać po owocach. List św. Pawła do Galatów wylicza dziewięć takich owoców: „Owocem Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, życzliwość, wierność, łagodność i opanowanie”. Ten, kto żyje pod wpływem Ducha Świętego właśnie takim jest. Czyli jest szczęśliwy!
Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych i zapal w nich ogień swojej miłości, abyśmy byli szczęśliwi tu i w wieczności.
ks. GRZEGORZ KALBARCZYK SAC