„Wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym” – mówił Bóg do Mojżesza w Księdze Wyjścia. Jesteśmy królestwem kapłanów i ludem świętym. A zatem pojawia się pytanie, co z tego wynika? Jakie są tego konsekwencje, jakie wiążą się z tym zadania?
Skoro jesteśmy wszyscy na mocy naszego chrztu namaszczeni na kapłanów, to naszym zadaniem jest sprawowanie świętych misteriów, których celem jest uwielbienie Boga i zbawienie ludzi. I to jest główny sens sprawowania Sakramentu Eucharystii. To właśnie z tego, kim zostaliśmy i w co zostaliśmy włączeni wynika nasz obowiązek niedzielnego i świątecznego celebrowania Mszy Świętej.
„Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę”. – mówi Chrystus.
Śpiewaliśmy przed chwilą w psalmie: „Służcie Panu z weselem, * stańcie przed obliczem Pana z okrzykami radości. W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, † z hymnami w Jego przedsionki, * chwalcie i błogosławcie Jego imię.
„W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem” – Eucharystia to słowo pochodzenia greckiego. Oznacza „Dziękczynienie”. Niektórzy mówią, że idą na Mszę, aby podziękować Panu Boga za szczęśliwie przeżyty tydzień, za łaskę zdrowia, za pomyślnie rozwiązany problem. I to są z całą pewnością bardzo ważne powody, by przyjść do świątyni i należy to czynić.
Najważniejszym jednak powodem naszego dziękczynienia Bogu jest to, że Chrystus poprzez swoją ofiarę na krzyżu, pojednał nas z Ojcem i otworzył nam bramę życia wiecznego. Umarł zamiast nas, abyśmy nie umarli na wieki. I to jest najważniejszy powód naszego „dziękczynienia” czyli każdej Eucharystii. Właśnie o tym słyszeliśmy w czytaniu z św. Pawła Apostoła do Rzymian. Napisał tak: „Bóg okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami”.
Ale zaraz potem Apostoł Narodów napisał kolejne ważne zdania: „Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednanymi, dostąpimy zbawienia przez Jego życie”. „Dostąpimy zbawienia przez Jego życie”…
Sam Pan Jezus mówił o tym, że to On jest Życiem. W jaki zatem sposób my możemy uczestniczyć w życiu Chrystusa, stać się częścią Jego Życia, które, jak wiemy, jest nieśmiertelne? A jest to wyjątkowo dla nas ważne, bo jak słyszeliśmy, właśnie w taki sposób dostępuje się zbawienia. Odpowiedź brzmi: „Poprzez Eucharystię”!
Każda bowiem Msza Święta daje nam tę możliwość uobecniania Życia Jezusa, jego nauczania, gdy słuchamy Liturgii Słowa, a w niej przede wszystkim Ewangelii – czyli słów Jezusa, a po Liturgii Słowa uobecniamy w czasie każdej Mszy Świętej najważniejsze wydarzenia z Jego życia, czyli mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Bo Msza Święta nie jest teatrem, ani nie jest też opowieścią o tym, co wydarzyło się przed wiekami. Sakrament Eucharystii jest liturgią, czyli uobecnianiem tych wydarzeń. Innymi słowy dzięki Mszy Świętej stajemy się uczestnikami życia Jezusa tu i teraz.
Dzięki niej słyszymy Jego słowa tak, jak słyszeli je dwa tysiące lat temu apostołowie i tłumy jego uczniów. To dzięki Eucharystii jesteśmy uczestnikami łamania chleba i spożywania wina, które w Wieczerniku Pan Jezus przemienił w swoje Ciało i Krew. Dzięki Mszy Świętej stajemy na Golgocie pod Krzyżem naszego Pana i jesteśmy świadkami Jego zmartwychwstania.
I tu pojawia się kolejny bardzo ważny temat. Bo skoro pragniemy życia wiecznego w Niebie, a to dzieje się przez uczestnictwo w życiu Jezusa, to najpełniejszym uczestnictwem w tym życiu jest zjednoczenie z Nim. Jak się z Nim w takim razie zjednoczyć?
Zacznijmy od stwierdzenia prostego faktu: gdy się kogoś kocha to pragnie się z nim zjednoczenia. Bycie na odległość nie wystarcza, fotografia ukochanej osoby, komunikacja listowna, albo telefoniczna to za mało. Potrzeba bliskości. Potrzeba zjednoczenia. Mąż i żona pragną złączyć się nie tylko duchowo, ale chcą być jednym ciałem, pragną stać się jednością. Dlatego najpierw są zaręczyny, potem ślub, a punktem kulminacyjnym jest skonsumowanie małżeństwa, w którym stają się jednym ciałem. W przypadku Eucharystii jest podobnie.
Odpowiednikiem naszych zaręczyn z Jezusem na Mszy Świętej jest moment ofiarowania. Chleb i wino symbolizują to, co ziemskie, a zatem także i nas. Konsekracja chleba i wina, czyli ich uświęcenie jest odpowiednikiem ślubu, który sprawia, że związek dwojga staje się święty, a konsumowaniu małżeństwa odpowiada moment przyjęcia Komunii Świętej – Najświętszego Ciała naszego Pana. Moment komunii to moment zjednoczenia naszego z Chrystusem. Naszego ciała i naszej krwi z Jego Ciałem i Jego Krwią.
Sam Chrystus mówił o tym bardzo dużo. „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.” Dlatego właśnie każdy człowiek powinien zrobić wszystko, aby móc przystępować do Komunii Świętej, by jednoczyć się z Tym, który jest Życiem. W innym miejscu Jezus wypowiedział chyba najważniejsze słowa, jakie znajdziemy w całej Biblii, a które ujawniają niezwykłą tajemnicę, co zrobić aby mieć życie wieczne: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”.
Świat szuka cały czas cudownych eliksirów, wspaniałych lekarstw, a nawet hoduje ludzkie organy jako części zamienne, by przedłużyć życie ile się da. But to wszystko na niewiele się zdaje. Chrystus chce dać życie, które nie tylko się nigdy nie skończy, ale takie, które jest pozbawione zła, chorób, lęków, głodu i wszelkich nieszczęść.
Pragnienie życia wiecznego jest wpisane w ludzką tęsknotę, ale zawsze było ono nieosiągalne. Próbowano więc szukać różnych zamienników przedłużania swojego istnienia. Dlatego jedni chcieli dokonać wielkich dzieł, aby okryć się „wieczną” chwałą, by istnieć w pamięci potomnych, gdy odejdą z tego świata, a inni, jak np. Żydzi wierzyli, że mogą przedłużyć swoje życie poprzez swoje potomstwo. Że jakaś cząstka ich będzie żyła w ich dzieciach. To dlatego uważali posiadanie licznego potomstwa za znak błogosławieństwa Bożego, a brak potomstwa jako wyraz działania Boga, który chce pamięć o nich wymazać z ziemi. Ale prawda jest jednak taka, że ani trwanie w pamięci, ani trwanie w swoim potomstwie nie jest tym samym co „żyć wiecznie”.
Człowiek sam w sobie nie ma pierwiastka nieśmiertelności. Jedyną możliwością jest trwanie w kimś, kto jest nieśmiertelny. Chrystus mówi tak: „Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie.”
Zwróćmy uwagę na to, jak bardzo łączą się te słowa w całość z inną Jego wypowiedzią: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” oraz tym, kiedy mówił, że On jest jedyną Bramą Owiec, przez którą każdy kto przejdzie znajdzie „zielone pastwiska”. A „zielone pastwiska” to nic innego jak jeden z obrazów nieba. Dlatego „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy” – mówił.
Ewangeliści zapisali również inne bardzo ważne słowa Pana Jezusa o Eucharystii. To słowa brzmiącej bardzo groźnie przestrogi: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.”
Dlatego bardzo dziwi postawa niektórych chrześcijan, którzy rezygnują z Eucharystii z lenistwa, czy z powodu znudzenia, albo swoich negatywnych opinii o Kościele. Szkoda również tych osób, które szczęście ziemskie, które można policzyć jedynie w latach, przedkładają ponad szczęście wieczne i podejmują takie wybory życiowe, które pozbawiają ich możliwości karmienia się Chlebem Życia. Powiedzmy to wprost: rezygnacja z Eucharystii to rezygnacja z życia wiecznego.
Pan Jezus bardzo jasno powiedział o tym w słowach: „Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z neba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.
Wypada zatem zapytać: to, co z tymi, którzy nie spożywają Jego Ciała? Logika podpowiada nam bardzo smutną odpowiedź. Dlatego zróbmy wszystko, aby móc karmić się Ciałem Chrystusa.
To właśnie dlatego w centrum każdej świątyni, także tej na Placu Trzech Krzyży stoi ołtarz, czyli stół. W czasie każdej Mszy Świętej gromadzimy się wokół tego stołu. Aby żyć musimy jeść. Pokarmem jest to, co stało się ofiarą, co straciło życie. Warzywa wykopane z ziemi i pokrojone, zwierzę zabite, pokrojone i odpowiednio przyrządzone. Wszystko to, najpierw w pewnym sensie oddało życie. One podtrzymują nasze życie doczesne.
Na Ołtarzu w czasie każdej Eucharystii w bezkrwawej ofierze zabijany jest Jezus Chrystus – Baranek Boży. Dał się zabić, aby stać się naszym pokarmem. Krwią baranka paschalnego Bóg kazał naznaczyć Izraelitom drzwi swoich domów, by ominęła ich śmierć. Tak samo i my spożywając Ciało i Krew znaczymy niejako drzwi naszego życia dla naszego ocalenia. Bo niepodobne, by Chrystus został w grobie. Tak i my z nim zjednoczeni, w grobie nie pozostaniemy, ale zabierze nas jako swoja małżonkę do domu swego Ojca, gdzie poszedł przygotować nam miejsce.
ks. GRZEGORZ KALBARCZYK SAC